Wydawnictwo bajek dla dzieci "PROMYK"

Logo małe Wydawnictwa Promyk Wydawnictwo Promyk Mirosława Woźna

Logo Bajki Wierszyki
Logo Przegląd twórczości
Logo Kontakt
Logo Sprzedaż bajek
Logo Woźna Mirosława
Logo Blog

Kluseczka:

Roboty w kuchni jest co niemiara.
Małgosia mamie pomóc się stara:
Sprząta ze stołu, szklanki wyciera,
Wkłada w pierożki nadzienie z sera.

Pod koniec pracy czasem się uda,
Z miękkiego ciasta ulepić cuda.
Dziś składa pieska: brzuszek, ogonek,
Łepek i nóżki - no, już skończone.

Figurkę chciała do garnka wrzucić...
Lecz cóż to - cieszyć się, czy też smucić -
Piesek się ruszył, wyciągnął szyję...
- Mamusiu, zobacz! Ta KLUSKA żyje!

- Doprawdy? Pokaż - mam się śmieje -
(Buźka Małgosi aż promienieje):
- Jak ja mam nazwać tego pieseczka...
Będę na niego wołać "Kluseczka".

Ależ dziewczynce pracy przybyło!
Leniuchowanie się zakończyło.
Piesek jest za to czysty, zadbany,
Syty, umyty, wyszczotkowany...

Z tej pracy płynie tyle radości!
Czemu więc smutek na buzi gości?
(Małgosia wtedy ma smutną minkę,
Gdy w domu samą zostawia psinkę.)

Wkrótce znalazła się na to rada:
Dziewczynka pieska w kieszonkę wkłada
I tak nie mówiąc o tym nikomu,
Co dzień zabiera "Kluseczkę" z domu.

Gdy są w przedszkolu, czasem się zdarza,
Że Gosia mruczy coś, nie uważa.
Pani ostrzega, prosi, namawia,
Wreszcie ją jednak do kąta stawia!

(Oj, długo pewnie tam pozostanie.)
Nagle, z kieszonki słychać szczekanie!
Co to za hałas? - pani spytała.
Trudno, Małgosia psa pokazała.

Przygoda w pociągu

Dzisiaj Małgosia w ślicznej sukience,
Z wstążką we włosach i z kwiatkiem w ręce,
Idzie pożegnać swoje przedszkole.
(W następnym roku już będzie w szkole.)

Do tego czasu przez dwa miesiące
Nad morzem będzie jej świecić słońce.
W domu w walizkach leżą ubrania.
Mama się spieszy, innych pogania...

Braciszek Tomek płacze na dworze,
Bo swoich "skarbów" zabrać nie może.
Wszyscy biegają jak oparzeni!
(Małgosia "Kluskę" chowa w kieszeni.)

Zagwizdał pociąg, szarpnął wagony,
Jęknął gdzieś jeden bardzo zmęczony.
Koła stuknęły - tak-tak, tak-tak. - Tak
Chciałbym cię dziecko zabawić - lecz jak?

Zobacz, mijamy piękne topole.
Za nimi widać jezioro w dole
I kaczki dzikie, przed tym sitowiem.
A o wiatraku coś ci opowiem!

Gdy dobry pociąg tak opowiada,
Wtedy doprawdy spać nie wypada.
Krówka gdzieś ryczy, łan szumi kłosem,
Nagle - ktoś krzyknął okropnym głosem!

- Ratunku! - woła. - Co tu się stało?
Dużo się ludzi wkoło zebrało.
Jest pan policjant: - Cóż to ma znaczyć?!
Kto krzyczał? Proszę mi wytłumaczyć!

A winowajca cały czerwony
Próbuje uciec. Jest wystraszony.
- Ja chciałem znaleźć jakąś chusteczkę,
Bo przeziębiony jestem troszeczkę.

Gdy rękę w kieszeń tutaj włożyłem,
Aż do krwi palec swój skaleczyłem!
- Czego on szukał w cudzej kieszeni!
Wołają wszyscy bardzo wzburzeni.

Policjant pyta: - Czy tyle krzyku
Przy tym dziecięcym było płaszczyku?
Wciąż nie rozumiem jednak dlaczego
Pan sam narobił wrzasku takiego?

No cóż, w kieszeni "Kluseczka" spała
(Bo razem z Gosią podróżowała).
A piesek, jeśli czegoś pilnuje,
To gryzie, kiedy złodzieja czuje.

"Kluska" na wakacjach.

A pociąg gwiżdże, gna jak szalony.
Pędzi i pędzi, choć jest zmęczony.
I kiedy dziecko wreszcie się znuży,
Zbliża się zwykle koniec podróży.

Nad morzem czeka jak z bajki domek.
Tu zamieszkają Gosia i Tomek.
A potem: wietrzyk, morze i plaża.
(Deszczyk czasami też tam się zdarza.)

Lecz najważniejsze są własne brzuchy.
Teraz na obiad spieszą się zuchy.
Żeby im z głodu spodnie nie spadły,
Mama pilnuje, by wszystko zjadły.

Dziś pyszna zupka jest z makaronem.
Po małej chwili - wszystko zjedzone.
A "Kluska" siedzi sobie na stole,
Patrzy na inne kluski w rosole.

Małgosię nęci świat za oknami:
- Pójdę pobiegać chwilkę z chłopcami.
Lecz kiedy wraca, oczom nie wierzy:
Nie ma już "Kluski"! Nie ma talerzy!

Ta pani, która obiad podaje,
Brudne naczynia w kuchni oddaje.
- Tam jest "Kluseczka"! Moja "Kluseczka"!
Proszę, niech pani odda pieseczka.

Ale kelnerka bardzo się złości
(To wielki kłopot mieć takich gości).
Chodzi jak osa w brzydkim humorze:
- Kto psa wprowadził! Ma być na dworze!

Mam cichutko pani tłumaczy,
Małgosia płacze w wielkiej rozpaczy,
Tata ze wstydu aż się rumieni
A wszyscy ludzie są oburzeni.

Krzyku zrobiono już co niemiara,
Każdy tłumaczyć coś tam się stara.
Dobrej kucharce żal było Gosi,
Więc do zmywalni grzecznie ją prosi:

- Popatrz, malutka... Na stole leży
Stos przyniesionych brudnych talerzy.
Jeśli "Kluseczka" tu się znajduje,
Wróci do ciebie... no, obiecuję.

A pieska trzeba trzymać na smyczy.
- Ja już ją widzę! - Małgosia krzyczy.
- Poczekaj, muszę "Kluskę" opłukać,
Skoro pomogłam ci ją odszukać.

To była bardzo brzydka przygoda...
Było, minęło - wspominać szkoda.
Czas szybko płynął, więc do niedzieli
Wszyscy nareszcie ją zapomnieli.

Dziwna przemiana

Wkrótce wakacje się zakończyły.
Dzieci do domów już powróciły.
Małgosia swoje ubrania mierzy
A patrząc w lustro - oczom nie wierzy!

Śliczna sukienka ciasna się stała...
- Czyżbym niedawno była tak mała?
Czyżbym naprawdę tyle urosła?
Może nareszcie jestem dorosła?

Ale "Kluseczka" wciąż taka sama.
- Zostaw ją wreszcie - gniewa się mama.
- Czy to wypada dużej panience,
Żeby nosiła ciasto w sukience?

Do szkoły pieska brać nie wypada.
Czy na to znajdzie się jakaś rada?
Małgosia martwi się tym okropnie,
Nie dba o wygląd, nie dba o stopnie...

- Moja "Kluseczko", urośnij! Może
Dobre lekarstwo tobie pomoże?
I tak przez długie, długie godziny
Gosia podaje jej witaminy...

Martwi się mama, martwi się tato,
Czy ktoś poradzić mógłby coś na to,
By miłe dziecko wreszcie zmądrzało
I o zabawce tej zapomniało?

Szybko minęły letnie miesiące:
Gdzieś za chmurami skryło się słońce...
I już się zbliża ten dzień jedyny:
Jutro Małgosi są imieniny!

Gdy noc minęła, dziewczynka wstała,
Ładną sukienkę szybko ubrała,
Rączką pantofli pod łóżkiem szuka...
- Kto mi je schował? Cóż to za sztuka!

I gdzie "Kluseczka"? Na domiar złego
Ktoś tutaj wpuścił pieska obcego.
Właśnie mój bucik z kąta wynosi.
Co on z nim zrobił? Gryzie, tarmosi!

Mamusiu, powiedz, co tu się dzieje,
Ja nie wytrzymam! Ja oszaleję!
Ten szczeniak, pewnie głodny troszeczkę,
Zjadł na śniadanie moją "Kluseczkę"!

- Małgosiu, nie wiesz, co tu się stało?
Twoje lekarstwo poskutkowało.
Patrzę, a "Kluska" jak balon rośnie,
Ogonkiem kręci, piszczy radośnie...

Cóż to, nie cieszysz się z tej przemiany?
Piesek jest miły, chce być kochany!
- Ależ on wcale mnie nie poznaje.
Chyba zwariował, tak mi się zdaje.

- Córeczko, pomyśl, przy twej pomocy
Zobacz, jak urósł tej jednej nocy.
Skoro tak szybko rosło mu ciało,
Na resztę czasu było za mało.

Ale gdy będziesz dbała o niego,
Na pewno szybko wyrośnie z tego.
No więc, jak teraz nazwiesz pieseczka?
Przecież, mamusiu, to jest "Kluseczka"!

...............................................

Tak więc "Kluseczka" od tamtej nocy
Rośnie powoli, już bez pomocy.
To mądry piesek, coraz piękniejszy.
Kocha swą panią. Jest najwierniejszy!



Webmaster: twozny@promyk.poznan.pl
Ostatnia modyfikacja: 2011-11-19
(C) P.W. "PROMYK" Wszelkie prawa zastrzeżone.