Wydawnictwo bajek dla dzieci "PROMYK"

Logo małe Wydawnictwa Promyk Wydawnictwo Promyk Mirosława Woźna

Logo Bajki Wierszyki
Logo Przegląd twórczości
Logo Kontakt
Logo Sprzedaż bajek
Logo Woźna Mirosława
Logo Blog

Zaczarowane jajko

okładka bajki Zaczarowane jajko
Mój syn Tomek to nicpoń wielki -
Co dzień wymyśla różne figielki.
Raz swojej siostrze, tak dla zabawy,
Zawiązał razem w bluzce rękawy.
Pieskowi, który miał minę hardą,
Smaczne kosteczki polał musztardą.

Dzisiaj od rana nie widać smyka;
Właśnie z farbami wszedł do kurnika,
A że ochotę miał znów na psoty,
Natychmiast zabrał się do roboty.
I już po chwili z świeżych jajeczek
Wykonał kilka pięknych laleczek.

Pozbierał wszystkie i zaniósł mamie,
Żeby zrobiła z tego śniadanie.
Włożył je w kieszeń tak, jak należy,
Zrobił dwa kroki... bęc! i już leży!
Ale gdy wstawał powoli z ziemi,
Ktoś się odezwał w jego kieszeni:
"Błagam, litości, nie zbij mnie, proszę,
Ja takich wstrząsów przecież nie znoszę.
No, nie uciekaj! Stań na minutkę,
Zaraz rozbijesz moją skorupkę!"

Tomek przystanął i nadsłuchuje,
Skąd taki dziwny głos dolatuje.
I nagle krzyczy:
           "To niemożliwe!
Jajko rozmawia ze mną jak żywe!
Wyjaśnić tego mi się nie uda.
Nic nie rozumiem - to jakieś cuda."

Na plaży

Dzisiaj od rana słońce tak praży,
Że kto mógł, zajął miejsce na plaży.
Każdy tu przyszedł, marząc o chłodzie,
Więc ścisk ogromny jest w zimnej wodzie.
Tomek nad wodą lubi przebywać,
Jajko też chciałby nauczyć pływać.
Ono się wody nie boi wcale.
Patrzcie, już płynie i to wspaniale!

Niestety, pani z czerwonym czepkiem
W wodzie zderzyła się z jajka łebkiem.
Gdy obolała spojrzała na nie,
Wielkie zrobiło się zamieszanie,

Bo przerażona i ledwie żywa
Krzykneła:
           "Potwór! Tu potwór pływa!"
I nagle ludzie duzi i mali,
W panice z plaży puciekali.
Biegli tak szybko w okropnej trwodze,
Że pogubili rzeczy po drodze.

Jeden mężczyzna wyskoczył z łodzi;
Bardzo ostrożnie blisko podchodzi,
A że na nosie miał okulary...
Nagle wykrzyknął:
           "To nie do wiary!
To niesłychane! To jakaś bajka!
Ludzie się boją małego jajka?!"
Wolno, wolniutko, w ogromnym strachu
Wracają ludzie do miejsc na piachu.

Tomek do jajka cicho się skrada:
"Wracajmy - prosi - już zmrok zapada.
Narozrabiałeś! A niech to licho!
Włożę cię w plecak i siedź tam cicho."

Szybciutko schował resztę bagaży
I tak ukradkiem uciekli z plaży.

Szkolna wycieczka

Chociaż słoneczko wciąż mocno świeci,
To już do szkoły muszą iść dzieci
I dzwigać ciężkie, wypchane teczki.
Lecz wszyscy lubią szkolne wycieczki.
Dzisiaj od rana z spoconym czołem
Tomek pakuje plecak z mozołem
Jajeczko schował między śniadanie,
Żeby nie zdradzać sekretu mamie
I do plecaka tę paczkę wkłada.
Oj, Tomku - robić tak nie wypada!
"Mamo, wychodzę! Spóźnić się mogę!"
Wziął Tomek plecak i ruszył w drogę.

Autokar czekał w pobliżu szkoły.
Już zajął miejsca ludek wesoły,
Który jest głodny dziś niesłychanie.
Każdy z plecaka wyjął śniadanie...
Lecz Tomek nie je, boli go głowa.
Śniadanie raczej na później chowa.

"Cóż tobie, Tomku, dzisiaj dolega?"
Z udaną troską pyta kolega.
Cichutko jego plecak otwiera
I do śniadania mu się dobiera.
A kiedy wszystko zdążył skosztować,
Chciał jeszcze piękne jajko spróbować.
Wtedy usłyszał:
           "Ależ kolego,
Za chwilę zrobisz coś okropnego!
Tak postępuje człowiek bez serca.
Zęby masz wielkie! Jak ludożerca!"
Trudno uwierzyć - z tego powodu
Biedak wyskoczyć chciał z samochodu.
A potem mruczał sobie pod nosem
Jakimś nerwowym i drżącym głosem,
Że chce natychmiast wracać do domu,
I że nie ruszy już nic nikomu.

Leśne przygody

W pięknym programie szkolnej wycieczki
Nie ma spacerów nad brzegiem rzeczki.
Ani też zabaw na białym piasku,
Szukania grzybów w zielonym lasku.
Bo czasu na to jest zawsze mało,
A do zwiedzania dużo zostało.
Więc pan kierowca z pedału gazu
Nie cofnął nogi dziś ani razu.

Pani notatki trzyma przed nosem.
Nagle oznajmia radosnym głosem,
Że "piękny program, mimo trudności,
Wykonaliśmy prawie w całości.
Dzieci, zostało nam troszkę czasu.
Co chcecie robić?"
           "Wstąpić do lasu.
Wciąż go widzimy tylko przez szyby.
Możemy wysiąść i iść na grzyby?"

Tomek nie siedział, jak inne lenie.
Nazbierał grzybów w czapkę, w kieszenie...
I żeby ręce mieć puste prawie,
Jajko położył na miekkiej trawie.
Kolega także nie tracił czasu -
Zobaczył grzybka na skraju lasu.
A kiedy ręką sięgał po niego,
Nagle usłyszał:
           "Ależ kolego!
Te brudne łapska trzymaj przy sobie!"

Chłopiec pomyślał: "Najlepiej zrobię,
Jeśli odpocznę. Bo z przemęczenia
Dziwne niestety mam przywidzenia."
I znów po niego uparty malec
Sięgnął. Lecz coś go ugryzło w palec!
Wrzasnął nieborak:
           "To nie do wiary!"
A że na nosie miał okulary,
Zobaczył wreszcie po chwilach paru
Jajko idące do autokaru!
Dzisiaj już grzybków więcej nie zerwie...
Lecz po powrocie, w szkole, na przerwie
Doszło, niestety, do awantury,
Gdy pan Dyrektor słyszał te bzdury.
Z dziećmi on teraz spotkań unika,
Jajko usunąć chciał ze słownika.

Przemiana

Dzisiaj do domów dziatwa kochana
Wraca wesoła i rozbrykana.
Ale jajeczko bardzo zmęczone,
Siedzi w kieszeni smutne, skulone.
To bardzo dziwne, że dziś nie biega.
"Może mi powiesz, co ci dolega?
Pomogę, jeśli się czegoś dowiem..."

"No dobrze, Tomku. Wiesz, co ci powiem?
Z powodu mojej gadatliwości,
Ty masz przeze mnie same przykrości.
Gdy o tym myślę, chcę mi się płakać.
Raz chciałem nawet z kieszeni skakać
I tak zakończyć to dziwne życie!
Posłuchaj, o czym ja marzę skrycie -
Chciałbym, gdy latem pojedziesz w góry,
Troszkę odpocząć pod skrzydłem kury."

"Dziwne humory zaczynasz miewiać.
Teraz nie będę się o to gniewać...
No cóż, wykonam trudne zadanie -
Chcesz do kurnika? Niech tak się stanie."

Gdy piękna kura na jajkach siadła,
Prawie nie piła i nic nie jadła.
Tomek w kurniku czekał aż wstanie,
Jajko podrzucił niespodziewanie.

Po trzech tygodniach kwoka przejęta
Słyszy, jak pod nią piszczą pisklęta.
Wszystkie wylęgły się w kolejności,
Lecz jedno jajko wciąż kurę złości.
Aż dwa dni dłużej biedna siedziała,
Zanim skorupka się rozleciała.
Dużo musiała mieć cierpliwości.
Za to ten kurczak słynął z piękności;
Cały w kolorach, jak malowany,
Przez wszystkie kury był podziwiany.
A wielki kogut rozgłaszał skromnie:
"On odziedziczył urodę po mnie..."

Lecz Tomek nie był spokojny wcale.
Choć teraz więcej miał czasu, ale
Unikał głośnych zabaw i krzyku.
Najchętniej za to siedział w kurniku.

Pewnego razu pstrokata kura -
Już nie pamiętam, niestety, która
Dała mu jajko spróbować świeże,
Wierząc, że więcej sam nie zabierze.
Jednak on często tam teraz bywa
No i wyraźnie sił mu przybywa.
Wspaniale zmężniał w niedługim czasie,
Więc najsilniejszym jest chłopcem w klasie.

Noc Wigilijna

Szybko minęło wspaniałe lato;
Spać można dłużej - zimno jest za to.
Lecz gdy zamarznie wokoło ziemia,
Nastrój Bożego jest Narodzenia.
W wigilię tego wielkiego święta
Tomek odwiedzić poszedł kurczęta.
Cicho kurnika drzwiczki otwiera -
Jak zwykle smaczne jajka zabiera.
Wtedy usłyszał:
           "Miły kolego,
Cóż tam u ciebie słychać nowego?"
Zdumiony chłopiec przeciera uszy;
Tak mu się dziwnie robi na duszy...

Nagle kurczątko przed Tomkiem staje
I głośno woła:
           "Mnie nie poznajesz?
Ja się wyklułem z jajeczka, które
Kiedyś włożyłeś pod ciepłą kurę!"

Kogut przefrunął na drugą stronę
I mówi:
           "Wkrótce będę miał żonę,
Która urodą wszystkich zachwyca.
Zdradzę też tobie, że tajemnica
Rozmowy z nami dzisiaj w kurniku -
To taki zwyczaj. W jego wyniku
W wigilię tego wielkiego święta
Po ludzku mówią wszystkie zwierzęta."

Z wrażenia Tomek jak oszalały
Pobiegł do domu, trzęsąc się cały.
Założył taśmę na magnetofon
I do kurnika zaniósł mikrofon.
Lecz kiedy rano sprawdzał nagranie,
Z taśmy płynęło zwykłe gdakanie...

Jeśli chcesz prawdę poznać, mój smyku,
Musisz tej nocy też być w kurniku...


Webmaster: twozny@promyk.poznan.pl
Ostatnia modyfikacja: 2012-06-06
(C) P.W. "PROMYK" Wszelkie prawa zastrzeżone.