Wydawnictwo bajek dla dzieci "PROMYK"

Logo małe Wydawnictwa Promyk Wydawnictwo Promyk Mirosława Woźna

Logo Bajki Wierszyki
Logo Przegląd twórczości
Logo Kontakt
Logo Sprzedaż bajek
Logo Woźna Mirosława
Logo Blog

Zaczarowany Indyk:

Gdzieś za miastem biała chatka
Zaprasza życzliwych ludzi;
Tu spotkamy wujka Władka,
Który nigdy się nie nudzi.

Wujek bardzo jest wesoły.
Zawsze chętnie winko pije,
Chowa świnki, drób i przczoły.
Jest rolnikiem, z tego żyje.

Raz (niestety w Wielkim Poście)
Odwiedziła go rodzina,
Więc, jak zwykle, gdy są goście,
Wujek poszedł ściągnąć wina.

Winko było wyśmienite,
Bardzo chętnie je kosztował.
Nalał miarki należyte
I swych gości poczęstował.

Potem poszedł do kurnika:
- Coś dać gościom jeść wypada.
I już sięga po indyka,
a indyk mu tak powiada:

- Oszczędź, proszę, moje życie.
Uroczyście obiecuję,
Że się zemszczę należycie,
Jeśli ktoś mnie dziś skosztuje!

I posłuchaj, co ci powiem:
Gwałt chcesz czynić niesłychany!
Mylisz mnie ze zwykłym drobiem,
Jestem ptak zaczarowany!

- Oj, za dużo dziś wypiłem
(Wujek w głowę się podrapał),
Chyba sobie to przyśniłem!
I indyka szybko złapał.

Wkrótce indyk oskubany,
Upieczony przy ognisku,
Apetyczny i rumiany
Leżał godnie na półmisku.

Zwykle gościom drób smakował,
A ten ciągle nie był tknięty...
Tylko wujek go skosztował,
Na nic zdały się zachęty.

Odtąd działo się coś złego.
Wujek zrobił się złośliwy,
Jakiś taki... do niczego,
No i bardzo napastliwy:

Agresywny, napuszony,
Chodził wściekły i nadęty,
Kolor drażnił go czerwony
I gulgotał jak najęty.

Bardzo groźny się wydawał
I wyglądał na chorego.
Rano późno z łóżka wstawał,
Nikt nie zbliżał się do niego!

W różne wdawał się potyczki,
Ignorował piękne panie,
A spoglądał na indyczki
Z jakimś lubym ociąganiem.

Były święta, więc rodzina
Poszła razem do kościoła.
Późna była już godzina.
- Gdzie jest wujek? - ciotka woła.

Szuka męża wśród gawiedzi,
Idzie tam, gdzie zbiegowisko,
A on wśród indyczek siedzi...
Wściekło chyba się chłopisko!

Nagle zadygotał cały,
Rzucił się na piękne panie
(Bo czerwone suknie miały),
Aż mu pękło w szwach ubrani!

Sąsiad, który wujka lubi,
Mówił, kryjąc smutek szczery:
- Kolor go czerwony zgubi!
On indycze ma maniery.

Gdy w areszcie go zamknięto,
Aż czerwony był na twarzy.
Choć to było wielkie święto,
Trzech zbadało go lekarzy.

Potem jeszcze tydzień cały
Pytaniami go męczyli
I badania długo trwały,
Nim do domu go puścili.

Włóczył się po kątach wszędzie,
Osowiały, chory, blady:
- Chyba z niego nic nie będzie,
Na tę słabość nie ma rady.

Chatka w oczach się sypała...
Dach przeciekał, padła krowa,
A ta druga, co została,
Też nie bardzo była zdrowa...

Żył tu kiedyś weterynarz,
Lecz wyjechał, gdy był stary.
Leczył dobrze, nawet młynarz
Podejrzewał go o czary.

Odszukała go cioteczka,
Zaprosiła do chorego.
Więc przyjechał aż z miasteczka:
- Co tam u Was znów nowego?

Zbadał krowę, dał jej zupy
Z ziółek, które przyniósł z sobą.
Potem zajrzał do chałupy:
- No, mój stary, co jest z tobą?

Weterynarz go osłuchał,
Zrobił chłopu lewatywę.
I żołądek mu przepłukał,
Kazał świeżą jeść pokrzywę.

No i proszę, ta metoda
Okazała się wspaniała.
Troszkę wujka było szkoda,
Zrzucił kilka kilo ciała.

Po tygodniu "rozindyczał"
I nareszcie jest już zdrowy.
Wszystkie szkody ponaprawiał,
Chowa tak jak dawniej krowy.

Pracy ciągle mu przybywa,
Karmi kurki i perliczki,
Ale kiedy odpoczywa,
Lubi patrzeć na indyczki.

Odtąd ciągle czegoś szuka...
A kiedy indyczkę spotka,
Mruczy cicho: - ale sztuka!
Udała się ta ślicznotka!


Webmaster: twozny@promyk.poznan.pl
Ostatnia modyfikacja: 2011-11-19
(C) P.W. "PROMYK" Wszelkie prawa zastrzeżone.